"Nikt nikogo nie traci, bo nikt nikogo nie może mieć na własność. I to jest najważniejsze przesłanie miłości - mieć najważniejszą osobę na świecie, ale jej nie posiadać."
Chłopaków, mężczyzn przyciągała jej niezwykła uroda, rzadko, kiedy rozmawiali z nią. Nie zwracali uwagi na to, co myśli, kim jest. Była maszyną. Dziewczyna spełniła swoje marzenie, los dał jej szansę wyjazdu do dalekiej Szwajcarii, ale czy to na pewno było spełnienie jej marzeń? Rzeczywistość była inna, żeby się utrzymać i żyć, zaczęła się sprzedawać. Została prostytutką. 11 minut to według bohaterki i jej zawodowych obserwacji czas trwania aktu miłosnego. Ale czy na tym koniec? Nie... Doświadczyła rozkoszy, jaką dał jej ból i strach oraz poznała prawdziwe uczucie, które nie przeminęło. Wszystko jak w bajce, prostytutka zakochuje się, ale czy z wzajemnością i czy wszystko pójdzie po jej myśli? Nigdy do końca nie wiemy, co nas czeka, ale to czy będziemy szczęśliwi zależy tylko od nas samych.
Czytałam między innymi Alchemika i Pielgrzyma więc muszę przyznać, że tym razem autor zaszokował czytelnika konfrontując uczucia wyższe z namiastką pornografii i z tak charakterystyczna dla jego twórczości religijnością.
Książka ta jak na Paula Coelha przeciętna, ale pozwala nam zrozumieć znaczenie słów "druga połowa", a prosty język sprawia, że czyta się ją gładko i bez większego zastanowienia.
"Żadnych pocałunków – pocałunek to dla prostytutki świętość. Nyah uzmysłowiła jej, że powinna zachować pocałunek dla wielkiej miłości, jak Śpiąca Królewna. Pocałunek wyrwie ją ze snu, pozwoli wrócić do krainy baśni. Sprawi, że Szwajcaria znów stanie się krajem czekolady, krów i zegarków."

książka rewelacyjna! polecam każdemu
OdpowiedzUsuń